Tytuł: Brawlhalla (beta)
Testowana platforma: Windows XP
Rok wydania: 2015
Cena: darmowa (+ mikrotransakcje)
Na wstępie pragnę zaznaczyć, że dzisiejsza gra jest dopiero w fazie beta. Dla mniej wtajemniczonych - projekt nie jest jeszcze kompletny, może ulec zmianie. Gracze są w tej chwili testerami, a ich zadaniem jest wyłapywanie błędów. Piszę o niej z bardzo prostego powodu - jest tak dobra, że nie mogłem czekać!
Jeśli słyszeliście o "Smash Bros" od Nintendo, to macie pojęcie, czym jest brawler. Mała arena, kilku graczy i wieczne otchłanie wokoło. Każdy cios sprawia, że trafiona postać zaczyna odlatywać coraz dalej, aż w pewnym momencie wypada poza planszę i traci życie. Kto zostanie na nogach wygrywa. Problem w tym, że jakby mało jest takich gier na rynku - a już zwłaszcza na PC-ty. Tym bardziej więc ucieszyłem się z faktu, że coś takiego powstaje.
Tytuł brzmi nieprzypadkowo podobnie do nordyckiego nieba dla wojowników, czyli Valhalli. Powiem więcej, był to zabieg całkowicie naumyślny. Różne rzeczy się słyszy - dla przykładu Nexus z "Heores of the Storm" to tylko jakaś kraina, do której zostaje przeniesiona grupa bohaterów, a do Strife (z, jakże by inaczej - Strife) wszyscy sami przybyli. Ale zawsze to jakaś tam kraina - ale nie niebo, gdzie trafiają tylko najlepsi! Tu konkretnie ci najlepsi określani są mianem "legend". I wcale nie jest powiedziane, że musieli umrzeć. Taki Bödvar dla przykładu sam się tam wprosił. Ale o tym już sobie poczytacie sami.
Każda z legend opisana jest czterema cechami - siłą i szybkością ataku, wytrzymałością i szybkością poruszania się. Ponadto każda z nich dysponuje jedną z dwóch broni, w tym mieczem, młotem czy pistoletami. Rodzi się Wam pytanie, jak taki miecz może konkurować z bronią palną? Nic dziwnego. Ale spokojnie, wszystko pod kontrolą! Wszystko rozbija się o hurtbox-y, czyli zasięg i pola trafienia. Nawet jeśli atakujemy czymś długim jak włócznia czy generalnie mając coś na dłuższy dystans, trafienie odnotowuje się wyłącznie w pewnym punkcie oddalonym od naszego bohatera. Innymi słowami - albo trafia się kolesia parę kroków przed nami, albo wali w powietrze. Wyzwaniem staje się więc nie tylko samo celowanie, ale i unikanie broni krótszych, jak katary. Taki minotaur Teros, który ma duże i ciężkie bronie, będzie miał problem ze zwinną i szybką kocicą Asuri. Nic więc dziwnego, że najtańsze są zazwyczaj postacie do walki bezpośredniej - nimi gra się najłatwiej.
Jeszcze dwa słowa w temacie postaci. Legend się znaczy... Jak już wspomniałem, każdy ma przydzielone dwie bronie. Ale nie tak od razu - najpierw trzeba je złapać. A te pojawiają się na planszy jako dar od tych z góry. Dla każdego jest to samo, ale dopiero jak się rzecz podniesie, to dostaje się swoją broń - losowo. Jeśli więc jakimś sposobem stracimy oręż (np. przez śmierć), sprawa znacznie się skomplikuje. Druga rzecz - ciosy. O ile na poziomie statystyk sprawa jest jasna (dodam, że te można zmieniać poprzez odblokowanie pozycji bojowych - stance), o tyle tu wymaga to komentarza. To, że ktoś ma tę sam ostry czy ciężki przedmiot, nie oznacza podobieństwa w stylu gry. Ciosy dzielą się na szybkie i mocne, do czego dodać należy klawisze kierunkowe - i mamy niezły zestaw. Ale dopiero te silne razy są charakterystyczne dla każdej legendy z osobna. Generalnie oczywiście, bo widać pewne podobieństwa. Pamiętajcie o tym, bo obrano tu system kupowania i tygodniowej rotacji. Na szczęście w treningu wszystko jest dostępne od razu - ale tylko tam.
No dobrze, zbliżam się do końca. Jak na brawlera przystało, mamy kilka trybów, w tym gry lokalnej. Doświadczenie i kasę zdobędziemy w zarówno w pojedynkach online (matchmaking), jak i drabince. Te pierwsze to każdy na każdego 4 postaci, drugie to do wyboru 1v1 lub 2v2. Jeśli więc macie kolegę - można i tak się pobawić. Gra lokalna oprócz pojedynku z botami obsługuje też turniej i "tryb kanapy", czyli lokalną walkę na jednym ekranie. Pamiętajcie tylko, że potrzebny będzie pad. Z tym jest - chwilowo - problem, bo nie każdy model chce z grą współpracować. Podkreślam, chwilowo.
To teraz podsumowanie. Znajdzie się co prawda parę niedogodności, parę rzeczy należałoby poprawić, ale nie są to jakieś kosmiczne utrudnienia, z którymi twórcy nie mieliby sobie poradzić w najbliższym czasie. Minusem może być omówiona kwestia zasięgu, ale cóż, to da się wypracować. Poza tym to współgra z całokształtem, a to chyba ważniejsze. Polecam na lewo i na prawo. Choć sam wolę strzelanki, w Brawlhallę gram z przyjemnością. I oby tak dalej!
Ocena:
Witajcie w niebie!
W skrócie:
+ Jeden z nielicznych brawlerów na PC
+ Sprawiedliwy balans broni i Legend
+ Miła dla oka i ucha oprawa
+ Minimalne wymagania sprzętowe i sieciowe
+ Skórki, emotki, kolory (darmowe i płatne)
- Jakieś drobiazgi
- Nick gracza to nawa konta Steam
- Nick gracza to nawa konta Steam
- Nie każdy gamepad działa poprawnie


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz