sobota, 11 lipca 2015

Wakka wakka(cje)

Witajcie Podróżnicy, tu Wasz gospodarz :) Jako że wakacje w pełni, to i trzeba się gdzieś na chwilę urwać od całorocznych obowiązków. Chcę przez to powiedzieć, że nie będzie mnie do końca miesiąca i najprawdopodobniej nie uda mi się połączyć z Siecią gdzieś po drodze. Ale nie martwcie się, po powrocie nadrobię zaległości. A do tego czasu - do zobaczenia! Udanych wakacji życzę :D

środa, 8 lipca 2015

To kogo dziś atakujemy?

Tytuł: Champions of Regnum
Testowana platforma: Windows XP / Steam
Rok wydania: 2007
Cena: darmowa (mikrotransakcje)
Link: http://www.championsofregnum.com
http://store.steampowered.com/app/222520





Ho, ho! Ale ten czas leci... Nie mam pojęcia, jak dawno temu zetknąłem się z tą grą po raz pierwszy - ale sama data wydania mówi sama za siebie. I nie, nie mam tu na myśli, że jest to stary grat niewart uwagi! Wręcz przeciwnie. Od czasu premiery minęło parę ładnych lat, a że serwery nie świecą pustkami, to coś chyba jednak oznacza.

Zacznijmy po staremu, czyli od początku. Regnum Online... a, przepraszam! Teraz to się zwie Champions of Regnum. W każdym razie mamy tu trzy zwaśnione strony - krasnoludy i dwa rodzaje elfów. Każda obwarowana na swojej krawędzi wyspy. My, jako gracze, wcielamy się w postać identyfikującą się z jedną z tych frakcji, a reszta to już stare dobre MMORPG. Do niedawna każda strona miała do wyboru trzy rasy, dwie oryginalne i jedną wspólna, czyli ludzi. Teraz każdy może zdecydować pomiędzy starymi rasami lub obrać nową, także wspólną dla wszystkich. Różnica numer jeden jest taka, że nie każdy zdolny jest wybrać z pełnej puli klas. Numer dwa: inaczej rozkładają się cechy.

Wspomniane klasy to wojownik, mag i łucznik. Każda z nich dzieli się później na dwie nowe, odblokowując nowe drzewka umiejętności. Wojownik może być opancerzonym rycerzem lub dzikim barbarzyńcą, mag silnym czarnoksiężnikiem lub skupionym na wsparciu przywoływaczem, z kolei łucznik staje się nastawionym na zadawanie obrażeń strzelcem wyborowym lub niewidzialnym łowcą. Rozwój postaci ograniczony został do minimum - punkty cech przyznawane są automatycznie pozostawiając graczom jedynie rozdysponowanie punktów dyscypliny i punktów mocy. Punkty te kolejno wydaje się na popchnięcie postaci w którejś z dziedzin (np. leczeniu czy walce broniami dwuręcznymi) oraz podnoszenie poziomu konkretnych umiejętności. Co ważne i warte zaznaczenia z całą mocą - w każdej chwili można zrobić reset i jeszcze raz przydzielić wszystkie zebrane do tej pory punkty! Wystarczy podejść do trenera, wybrać odpowiednią opcję dialogową - i gotowe!

W tym miejscu muszę się na chwilę zatrzymać i napisać o sklepie premium. Pierwsze zdanie, na jakie każdy zainteresowany czeka najbardziej - nie ma tu sytemu P2W. Idziemy dalej. Możemy zakupić sobie rzeczy "kosmetyczne", wierzchowca lub parę praktycznych bonusów. Oprócz typowych boost packów można bowiem zaopatrzyć się w dodatkowe schematy podziału punków, dzięki czemu możliwe będzie przełączanie się pomiędzy buildami gdy tylko będzie taka potrzeba. W zasadzie tylko to sprawia, że gracze "płatni" mają trochę lepiej. Chodzi po prostu o czas i jego oszczędność. Nie jest to nic, czego nie dałoby się zrobić na piechotę. To samo tyczy się zakupu konia - jedyne, co zyskujemy, to większa prędkość poruszania się. I tylko na pewien czas. Teoretycznie więc nic się nie zmienia. Teoretycznie, bo na polu wojny prędkość ta może być na wagę złota.

Przygodę zaczynamy w typowej noob strefie - zamkniętej enklawie, gdzie nie sięgają macki wroga. Po osiągnięciu 10 poziomu przechodzimy na teren główny swojej nacji, z której to możemy wkroczyć na ziemię niczyją, czyli War Zone (strefę wojenną). Nic nie stoi na przeszkodzie, aby się tam trochę porozbijać, ale na tym 10 poziomie za wiele się nie zdziała. Od tego są więc questy, aby szybko zdobyć trochę doświadczenia i kasy na sprzęt. Tej nie będzie brakować przez ładne 3/4 gry, potem jednak kosz napraw jest tak wysoki, że trzeba znaleźć sobie jakieś źródło mamony - a tym jest właśnie owa strefa.

Każda z nacji ma do dyspozycji zamek i dwa forty. Forty są słabiej ufortyfikowane, ale wcale nie mniej ważne. Zdobycie lub odbicie każdego posterunku to nagrody dla zwycięzców, ale i ważne osiągnięcie w wojnie. Każda forteca kryje w sobie artefakt - zdobycie któregoś z nich pozwala zaatakować bramę królestwa, a gdy ten się powiedzie - przeprowadzić inwazję. Gdy już jest się w środku, zaczyna się polowanie na magiczne kamienie - po 2 na każdą stronę konfliktu. Zdobycie wszystkich daje z kolei możliwość uruchomienia portalu, gdzie wybrać będzie można jedno życzenie. Potem wszystko się resetuje i wojna rozpoczyna się na nowo.

Za każdym razem, gdy ma się do czynienia z grą MMO, istotne jest jedno pytanie - co dana gra oferuje, gdy osiągnie się już maksymalny poziom? Wiele z nich nie udziela satysfakcjonującej odpowiedzi. Regnum na tę zaletę, że gdy znudzi się nam walka z potworami, możemy wychylić nos zza barykady w powalczyć z innymi graczami. Przez te klika ostatnich dni, gdy bylem online, o każdej porze dnia i nocy chat pełen był nawoływań do ustawki czy pomocy w obronie któregoś fortu. Liczba graczy nie była może imponująca, ale zawsze coś się działo. Na szczęście z czasem zacząłem spotykać innych ludzi bijących poziomy, więc nie wszystko stracone. Niestety, ale AI mobów nie powala na kolana i z odpowiednim czarem można ich bić nawet bez utraty choćby punktu życia. Grę ratuje więc nieustanna wojna - i to jest sedno całej sprawy. Bo wiecie, wojna nigdy się nie zmienia! So much fun :P

W ramach bonusu jeszcze dwie foty:

Ładne widoki, prawda?

Pamiętajcie, zawsze trzeba się rozglądać!


Ocena:
Za Alsius!


W skrócie:
+ Wieczna wojna
+ Szybkie bicie poziomów w pierwszej części gry
+ Ciekawe i mocne klasy postaci
+ Przejrzysty system czarów
+ Łatwy restat

- Kulawe AI wrogów
- Czasem trzeba się nabiegać