Autor: Agatha Christie
Tytuł: I nie było już nikogo
Tytuł oryginalny: And Then There Were None
Rok wydania: 2013
Do klasyki można podchodzić jak do jeża. Serio. Wiem, że zazwyczaj warto po taką pozycję sięgnąć, bo zdążyła już uzyskać rozgłos. Ano właśnie - zdążyła. Znaczy się jest już trochę leciwa. Nie ma więc karabinów, eksplozji i innych scen 18+. Czy mnie to przeszkadza? Nie. Tylko żartuję ;)
Znów zacznę od tytułu. Niektórzy tłumacze lubią dawać coś od siebie. Tu ubarwi, tam poprawi - i będzie cacy. Ano niekoniecznie. Inny tytuł powieści to "Dziesięciu małych Murzynków" (tu już z wielkiej litery - na szczęście). Ja rozumiem, że ma to swoje uzasadnienie w fabule. Ja rozumiem, że tam tych dziesięciu żołnierzyków było... Nie mam siły. Tytuł oryginalny jest taki, jak teraz - i przechodzimy do następnego punktu programu.
Zasady są takie. Na wyspę zaproszonych zostaje dziesiątka ludzi - wszyscy w jakiś sposób znali bądź znają gospodarza (lub tak im się wydaje). Potem okazuje się, że ktoś ginie. Potem znów ktoś kopie w kalendarz - i dziwnym trafem zgodnie z pewnym wierszykiem... Można takie rzeczy lubić, albo można takich rzeczy nie lubić. Ale oglądając nagrania z bitew w HearthStone (chodzi mi o filmy w stylu "lucky moments") jestem w stanie uwierzyć w takie zbiegi okoliczności. Bo że ktoś rzecz zaplanował, to nikt nie ma wątpliwości. Pytanie zatem - kto?
Książkę pierwotnie wydano w roku 1939. Tak, kawał czasu! I z jednej strony trochę brakowało mi akcji typowej dla świata dzisiejszego. Bohaterami są młodzi, ale nie gniewni (tym bardziej nie wku-... Wiecie co dalej.), starsi kulturalni czy wręcz religijni. I pokażcie mi, gdzie teraz o takim zbiegowisku można poczytać. Nawet nie wiecie, jak się cieszyłem, że oni właśnie tacy byli. Spokojni, metodyczni. Ale Chrtistie przecież nie zasłynęła jako pisarka dla dzieci! Im zatem dalej w las, tym człowiek bardziej siedzi z nosem w kartach dzieła. I tym razem (aluzja do mojego poprzedniego wpisu) wszystko kończy się tak, jak powinno - niespodzianką. I to taką, jak wiadomo, której większość się spodziewać nie będzie. Co prawda te ostatnie fragmenty zdradzały aż za wiele - to do tej pory czytając można spokojnie podejrzewać każdego z bohaterów. Mnie się nie udało - nie tak do końca. Ale może Wy...
Ocena:
A tacy spokojni ludzie, sąsiedzi mówili...




