Tytuł: Let's Hunt (beta)
Testowana platforma: Facebook + Firefox
Rok wydania: 2015
Cena: darmowa (+ mikrotransakcje)
Jakiś czas temu (będzie parę dni) przeczytałem książkę będącą zbiorem humorystycznych opowieści pewnego miłośnika polowań. Całkowicie przypadkiem te parę dni później trafiłem na grę traktującą o tej tematyce. Mogę więc śmiało powiedzieć, że czegoś się z tej lektury nauczyłem na tej materii.
Zacząłem od czegoś innego, a dokładnie od "Deer Hunter 2014". Miała jednak parę takich cech, które sprawiły, że koniec końców kliknąłem na to. Że wspomnę o energii, na którą mam prawie że alergię. Nie tak zawsze, ale przeważnie. Ogłaszam więc wszem i wobec, że "Let's Hunt" wolne jest od tej zmory! Można sobie grać ile tylko dusza zapragnie.
Mamy tu do czynienia z odmianą popularnego niegdyś gatunku "celowniczków" - stoimy w miejscu i strzelamy do wszystkiego, co się rusza. A przynajmniej do tego, co ustrzelić musimy, chcemy lub uznamy, że warto. Czemu tak? Bo gra oferuje trzy tryby - "zadania", "popłoch" i "wolne strzelanie". W tym pierwszym zapoznajemy się z fauną danego obszaru, a za spełnienie wytycznych otrzymujemy trochę kasy i doświadczenia. Podobnie sprawa wygląda w ostatnim z wymienionych - tyle że zadania, podzielone na trzy poziomy trudności, są losowe. Ostatni to po prostu strzelanie na czas. Dodajmy do tego trzy rodzaje broni, które będzie można ulepszać, unikalnych "bossów", system punktacji, turniej na wspomniane punkty, codzienne zadania - i będzie się działo!
Łyżka dziegciu, jeśli pozwolicie. Gra jest jeszcze w becie, więc nie wszystko jest gotowe. Na całą wielką mapę świata, jaką znamy, wydzielono dopiero trzy strefy po kilka obszarów. Nawet grając pi razy oko codziennie i nie śpiesząc się z wykonywaniem zestawów misji, szybko okaże się, że jakby tego mało. Co więcej, na moim sprzęcie raz na kilka gier ekran ładowania odmawia posłuszeństwa i trzeba całą stronę odświeżać... W każdym razie podczas swobodnej rozwałki przetoczą się przed nami setki i tysiące zwierząt, co przełoży się na sporą sumkę. Sami się przekonacie, że tylko podczas wykonywania zadań dziennych do kieszeni wpadnie nam parę tysięcy. Kasa ta przyda się, jak już pisałem, do ulepszeń broni (statystyk). To jednak kolejna moja uwaga, bo im pukawka, lepsza, tym więcej kosztują usprawnienia. Kupić można sobie też bronie premium, co przy możliwości zarobienia banknotów (czyli kasy premium) jest raczej odległą perspektywą. Problem w tym, że jeśli chce się załapać do jakiejkolwiek wyższej lokaty, zakup taki jest po prostu niezbędny. Innym pozostaje udawać, że wszystko jest ok i grać dla zabawy. Dziwne, nie?
Jeśli lubicie tego typu gry będziecie zachwyceni. Może i nie stajemy naprzeciw zaciekłym terrorystom, a zwierzaki, nawet drapieżniki, mogą jedynie od nas uciekać, bo o ataku z ich strony nie mam mowy, ale i tak gra jest warta uwagi, serio. Nawet pomijając te nieszczęsne turnieje - są osiągnięcia, są osobiste rekordy, są nowe tereny łowieckie do odkrycia. A jak powiem, że można wpaść z wizytą na nasze rodzime ziemie? No i to, co lubimy wszyscy. Gra jest po polsku - i z Polski! Jeśli macie konto na Facebooku, gorąco zachęcam do wypróbowania swoich sił.
PS:
Każdy ostatni strzał włącza bullet-time, o taki:
Ocena:
Uwaga, wciąga!
W skrócie:
+ Oprawa
+ Bullet time!
+ Ciekawe i (z czasem) wymagające zadania
+ Szybko można się wzbogacić
+ Losowa pogoda i pora dnia
+ Zadowoli i casuali, i tych bardziej wybrednych
- Problemy z ładowaniem poziomów
- Turnieje (i ogólnie wysokie wyniki) w większości przypadków tylko dla płacących
- Brak fizyki pocisków



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz