niedziela, 20 września 2015

Liryka, epika...

Artysta: Koke Núñez Gómez
Album: Fons Vitae (Volume 1)
Rok: 2011




Znacie na pewno gatunek muzyki (a przynajmniej jakoś się z nim spotkaliście), jakim jest soundtrack - po naszemu "ścieżka dźwiękowa" (z czegoś). Pewnym jej podgatunkiem (dużo powiedziane) jest muzyka określana tagiem "epic" (epicka). Jest tego trochę na YT, nawet nie trzeba za wiele szukać. I nawet jeśli polega ona na oklepanych schematach i wciąż tych samych instrumentach czy przewidywalnej warstwie wokalnej, to mimo wszystko trudno jest przejść obok niej obojętnie.

Powiem nawet więcej - jak pokazuje przykład niniejszego albumu, nawet jeśli kolejne utwory będą (w większości) tylko i wyłącznie inną wersją poprzedniej ścieżki, to i tak będzie się tego niezwykle dobrze słuchało! Wyprzedzając pytanie - różnica między polega na tym, że pominięto niektóre (zaznaczone w nawiasie) instrumenty. Wydawać by się mogło, że będzie nudno i monotonnie. Nic z tych rzeczy! Utwory są tak wysokiej jakości, że sprawia to wrażenie długiego, stopniowo ewoluującego soundtracka idealnie wręcz pasującego do komputerowej strategii. I choć ja wypróbowałem go do celów naukowych (no dobra, po prostu się uczyłem :P ), efekt przerósł moje oczekiwania. Serio, mając do wyboru inne spokojne płytki, skończyło się na słuchaniu właśnie tej. Sęk w tym, że zawarte w tym albumie ścieżki nie włażą z butami w aktualnie wykonywaną czynność, pozostając gdzieś w tle - cały czas pozostając jednak na tyle wyraźne, aby dawać czystą przyjemność ze spędzania z nimi czasu.

Brzmienia wahają się od zakrojonych na szeroką skalę (oraz ilość głosów) "symfonii" po raczej skromne, przywołujące wspomnienia gdzieś z czasów Amigi (oczywiście w dobrym tego znaczeniu). Tak jak już powiedziałem - nuda tu nie grozi. Album rozpościera się na 27 pozycji, co nawet uwzględniając "powtórki" jest liczbą imponującą. Efekt jest taki, że nawet gdyby przyszło do dłuższego słuchania (przez co rozumiem kilkukrotne rozpoczynanie odtwarzania od początku, co chyba stało się już dla mnie standardem :P ) nie będzie się tego miało dość. Może prędzej czy później i tak będzie się miało ochotę na coś innego, ale to przecież normalne. Koniec końców jestem bardzo zmotywowany do wystawienia bardzo pozytywnej oceny. Autor ma na swoim koncie także inne, nowsze kompozycje - sprawdzenie ich staje się więc w tej chwili niemal obowiązkiem.


Ocena:
Nie ma mnie, słucham!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz