sobota, 26 września 2015

Historia pewniej bomby

Tytuł: Bombic (PL)
Testowana platforma: Windows XP
Rok wydania: 2002
Cena: darmowa





O, dzisiaj poleciałem. 2002? Kiedy to było! No nic, jak się okazuje idea wiecznie żywa. Wybaczcie przy okazji, że znów katuję Was klonem Bobmermana, ale tak to już sobie zaplanowałem, żeby mieć spokój i móc pójść poszukać czegoś innego do recenzji. Teoretycznie powinniście już wiedzieć, z czym dziś do Was wychodzę, ale poczekajcie jeszcze chwilę, bo jest o czym pisać.

Pierwsze primo, jak to się drzewiej mawiało, tym razem uraczono nas bardzo zgrabną kampanią (tj. trybem "Scenariusz"), gdzie kierując pewnym ziomkiem (możliwa kooperacja) musimy wypełnić pewne zadanie, a dokładnie znaleźć pustelnika i dostarczyć mu list. Nagrodą ma być skrzynia piwa (lub innego napoju, co da się ustawić w opcjach w ramach kontroli rodzicielskiej). Nie namyślając się długo, nasz bohater rusza do lasu, gdzie równie szybko okazuje się, że zadanie nie będzie takie proste, bo drogi strzegą potwory. Pora rozkręcić imprezę!

Jest kilka takich spraw, które całkowicie zmieniają sposób patrzenia na tę grę - inaczej niż "kolejny klon". Ilość bonusów (w tym kilka tylko w trybie pojedynku), różnorodni przeciwnicy, układ plansz - to takie na pierwszy rzut oka. Ale jest tego więcej. Najlepsze moim zdaniem jest jednak pokazanie pól zagrożonych eksplozją postawionej właśnie bomby - teraz nie tylko boty wiedzą, gdzie i kiedy się chować. Zawsze był z tym problem - a teraz nawet młodsi gracze mogą sobie spokojnie pograć. Grafika też przeszła lifting i tylko postacie graczy są jakieś takie dziwne... Muzyki z kolei brak - z głośników lecą tylko efekty dźwiękowe. Do ich jakości nie mam zastrzeżeń - nie są drażniące czy zbyt monotonne. Jest dobrze.

Minusy? Te same co zawsze. Bywa tak, że wylosują się jakieś badziewia, czasem nic nie wypadnie. Wtedy to już tylko reset i od nowa jazda na wroga. Im dalej w las (heh), tym będzie trudniej. Są na to przysłowia, nie muszę więc tłumaczyć w czym rzecz. Co innego w pojedynku - tam zawsze coś się znajdzie. Jest nawet co prawda nieśmiertelność, ale nie narusza to równowagi podczas gry - inni będą mogli np. podnieść dodatkowe życie czy klątwę, dającą losowy efekt - unieruchomienie i samoczynne ustawianie bomb to tylko przykłady. Dodatkową opcją jest przełączanie obecności botów (potworów). A wspominałem już o obecności edytora plansz?

Podany wyżej link prowadzi do projektu polonizacyjnego - sama gra pochodzi z Czech. Powstała na konkurs organizowany przez producenta piwa, jeśli kogoś to interesuje. Tak czy inaczej polecić ją mogę każdemu amatorowi dobrej zabawy. Fani pierwowzoru powinni być zadowoleni, ale nowi też są mile widziani :)


Ocena:
Bombowa sprawa!


W skrócie:
+ Stare i dobre - ale nowe i jeszcze lepsze
+ Tryb fabularny (także w kooperacji)
+ Potwory (także w trybie pojedynku)
+ Przyjazna dla oka oprawa graficzna
+ Możliwość cenzury rodzicielskiej
+ Załączony edytor plansz

- Brak ścieżki dźwiękowej
- Dziwaczny model postaci bohatera

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz