Artysta: Sweet Play
Album: Colours Of The Day
Rok: 2015
Wybaczcie moją monotematyczność, ale jakoś nie mogę się powstrzymać przed słuchaniem rzeczy podobnych do siebie w sferze klimatu, jaki dana muzyka reprezentuje. Następnym razem postaram się podrzucić coś innego, ale póki co przemęczcie się jeszcze raz :)
Muzyka elektroniczna już od dawna jest raczej pojęciem zbiorczym niż jakimś bliższym określeniem na to, co dzieje się w głośnikach. Trudno też jednoznacznie powiedzieć, jaki jej dział prezentuje jakiś materiał. Mnie osobiście to cieszy, bo lubię niespodzianki w muzyce. A już zwłaszcza, gdy atmosfera jest wielowymiarowa. Z jednej strony mamy więc linię melodyczną - spokojną i głęboką, z drugiej magiczny, kobiecy wokal (z odrobiną męskiego w pewnym momencie). Już pierwszy utwór otwiera przed nami bramę i zaprasza w mury trochę hermetyczne, ale z obietnicą udanego pobytu.
Dlaczego hermetyczne? Bo troszkę trudno dostępne, przeznaczone dla pewnego grona odbiorców. Nie jest to muzyka rozrywkowa, celuje w zupełnie inne rejony naszej świadomości. Choć prawdopodobnie spodoba się wielu z Was. Za to własnie lubię tę EP-kę. Jest krótka, prawda - ma tylko trochę ponad pół godziny, wliczając w to dwa remiksy. Ale pewnym jest, że im dłużej będziecie jej słuchać, tym dłużej z Wami pozostanie. Dajcie jej szansę, warto.
Ocena:
Vocoder-mocy, przybywaj!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz