niedziela, 16 sierpnia 2015

Drużyna Delta

Artysta: Tryad
Album: Public Domain + Listen
Rok: 2006





Jedną z rzeczy typowych dla obecnej ery w muzyce jest tendencja do łączenia gatunków i różnych brzmień. Jakiś czas temu zastanawiałem się, czym jest "trap". Jeszcze wcześniej uwagę moją przykuł równie tajemniczy tytuł, czyli "triphop". Na szczęście ten okazałe się łatwy do odszyfrowania. Otóż tak: (hip-)hop opiera się na rytmie, trip natomiast odpowiada za nieco "mroczną" atmosferę utworów. Ciężko jest tak w zasadzie zdefiniować, co się tu tak naprawdę dzieje. Jest to z całą pewnością downtempo, ale zmieści się tu także trochę ambientu. Mamy więc spokojne, stonowane rytmy, okraszone głębokim basem majaczącym w tle.

Tryad to nie do końca zespół, może raczej grupa. A już na pewno kolektyw. Innymi słowy jest to zbieranina ludzi tworzących muzykę pod wspólną banderą. Sprawia to, że każdy utwór (trzymając się ogólnie zakreślonej konwencji) jest inny. Jednym się to spodoba, innym nie. Lecz nie dlatego, że autorzy są mniej utalentowani - chodzi mi o wykonanie, które jest niekiedy z deczka amatorskie. Pamiętać trzeba, że jest to płytka dostępna za darmo, nagrana przez "zespół", którego nie ma na Wikipedii. Grupa ma na koncie dwa "śpiewane" LP (plus EP i album instrumentalny), wydane w tym samym roku. Początkowo chciałem pokazać Wam ten pierwszy, starszy, ale pomyślałem sobie, że są one na tyle podobne, że "co mi tam". W sumie będzie to 27 utworów, z których tak na dobrą sprawę ciężko wskazać faworyta. Osobiście uwielbiam zarówno "The Final Rewind", jak i "The Rising", czyli otwarcie i zamknięcie pierwszego krążka. To właśnie on gościł w moim odtwarzaczu najczęściej (z tych dwóch). Nie oznacza to jednak, że album "Listen" jest u mnie na marginesie! Po postu nie mogłem się im oprzeć i nadal nie mogę. Ot, sentyment.

Gdyby chcieć je porównać, to faktycznie widać (słychać) różnicę. "Public Domain" pozostaje dość delikatny, podczas gdy jego następca od razu podrzuca coś szybszego. Ponadto te kilka miesięcy, dzielących czas wydania albumów, przeniosło się na poziom muzyczny projektu. Bardzo dobrze zostało to oddane w statystykach odtworzeń - warsztat uległ poprawie. Znów więc można raczyć się twórczością grupy i nie ryzykować powtarzalnością. Komercyjni autorzy długo czekają z wydaniem kolejnego materiału, co naturalnie wpływa na ich dojrzałość muzyczną. Tu dwa albumy wydano w tym samym roku - i niestety tyle ich było widać. Na oficjalnej stronie projektu znaleźć można też solowy projekt członka grupy, vavreka, ale nim może zajmę się innym razem (pod warunkiem, że będzie wart opisania). Do tego czasu zapraszam do pobierania obu albumów - niech Wam dobrze służą ;)


Ocena:
Ba dum dum bum!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz