Tytuł: Javel-ein
Testowana platforma: Windows XP
Rok wydania: 2013
Cena: darmowa
No dobrze, jeszcze jedna gra. Udało Wam się ;) Na razie staram się nie myśleć o egzaminie ostatecznym, tj. zaraz będę, ale jeszcze nie teraz. Teraz pora na recenzję :)
Są gry skomplikowane, są też gry proste. Nie oznacza to jednak, że któreś z nich są gorszym sortem - nic bardziej mylnego. Sam przekonałem się o tym bardzo dobrze i Wam też będę ten pogląd przedstawiał. Javel-ein to z pozoru gra właśnie tego drugiego gatunku, ale zapewniam Was, jest i na co popatrzeć, i co robić.
Zacznijmy od tego, że sterujemy tym chłopkiem, co go widzieliście na obrazkach. Chłopek ów wyruszył na misję odnalezienia pewnych przedmiotów, które - jakże by inaczej - okazują się mieć swoją historię. Ale jaką, to nie będę zdradzał. Standardowo - pogracie, przekonacie się. Nie będzie jednak sam - towarzyszyć mu będzie tytułowy oszczep, także tytułowo jeden.
Tak, tylko jeden. Oznacza to tyle, że jak się zzezuje, to potem będzie trzeba po niego lecieć. Tym gorzej dla nas, po różnego rodzaju stworki będą na nas pełzać, lecieć bądź skakać. Inne znów będą sobie spokojnie czekać, aż podejdziemy, że by zrobić nam onehita. Tak samo zresztą jak wszystkie inne. Pomyłka może więc oznaczać zaczynanie od początku. Chyba że szczęście będzie Wam sprzyjać i otrzymacie od losu dodatkową szansę. Ale nie liczcie na to zbyt często.
Problem polega też na tym, że aby przejść dalej trzeba A) pokonać wszystkich na planszy, B) mieć w ręku oszczep. Inaczej kicha. Autor miał natchnienie na elementy logiczne, czasem więc trzeba będzie pokombinować. Dla przykładu przez niektóre platformy oszczep po prostu przelatuje, a czasem sufit jest za wysoko, aby go stamtąd wyciągać. Ot, życie.
Odpalając grę i przechodząc pierwsze etapy pomyślałem, że to jakaś kolejna platformówka i że nie będzie trudno. Trochę się myliłem - tylko trochę jednak. Etapy są dość krótkie, nie powinny wiec stanowić dla Was przeszkody nie do przejścia. Nawet jeśli trafi się coś mocniejszego - a takie też będą - to nadal twierdzę, że pobicie ich będzie kwestią czasu. Efektem tego gra jest wyzwaniem, ale nie na tyle, żeby trzeba było szukać oparcia u psychologa. Powiedziałbym nawet, że jest bardzo dobrze wyważona.
Coś jeszcze? Chyba nie. 61 etapów czystej zabawy, czasem też radosnego wkurzenia, czeka na Was w tej malutkiej, ważącej około 6 MB paczuszce. Nie ma co się zastanawiać :)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz