niedziela, 19 czerwca 2016

Krew w Afryce

Autor: Rafał Dębski
Tytuł: Słońce we krwi
Rok wydania: 2008




Znów książka. Wiem, że jak przerwałem serię lektur to nagle pojawili mi się czytelnicy, ale chwilowo nie mam na nic czasu i nie jestem przygotowany na nic ponad to, co widać... Wybaczycie, prawda? ;)

Zaczyna się od mocnego akcentu. Nie będę oczywiście zdradzał, w czym rzecz, ale przyznaję, że to się autorowi udało i niespodzianka była. Nie żebym się spodziewał jakiegoś przewrotu niezgodnego z tym, co można wyczytać na okładce, ale wciąż. A ta mówi o tym, że pewien dziennikarz staje przed obliczem rewolucji w pewnym afrykańskim państwie i całkiem dobrze sobie z tym faktem radzi. Dlaczego - przeczytacie.

Właśnie, przeczytacie. Miałem wielkie plany co do pewnej powieści Kinga. Okazało się jednak, że książka co najwyżej mierna, więc nie ma co palców strzępić. Resztką czasu sięgnąłem więc po coś A) polskiego B) w miarę krótkiego. No i wyszło to. Jak na powieść akcji jest co prawda trochę krótka, fakt, ale przez to jest mało zobowiązująca. Zawsze jakiś plus. Tak czy inaczej ta tu pozycja do światowej czołówki też nie należy. Była lecz na tyle wciągająca, że się nią z Wami podzieliłem.

Oceniając ją przez pryzmat formatu można bowiem dojść do błędnych wniosków. Książka jest dobra, wbrew pozorom dużo się dzieje - jest boss fight, jest konfrontacja z nemezis, a gdzieś po drodze widma przeszłości, wojna, wybuchy i kobieta. Tak, bez kobiety co to by był za świat? Sami widzicie, że autor wpakował w swoje dzieło sporo serca. To dobrze :)

Powieść połknąłem w dwa dni i poszedłbym po coś nowego, ale jeszcze trzymają mnie studia. Jeszcze. Pogadamy za tydzień, może za dwa. Póki co pozostawiam Was z pozycją na chwilę, ale i na chwilę wymierzoną. W tej skali z całą pewnością jest to rzecz godna polecenia - tak więc polecam ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz