Tytuł: Iron Snout
Testowana platforma: Windows XP (Steam)
Rok wydania: 2016
Cena: darmowa
Coś ostatnimi czasy coraz mniej Was tu zagląda... Czyżby znudziło Was moje pisanie? Dziś coś małego, ale co cieszy, bez dwóch zdań.
Jest na świecie taka kategoria gier, które odpala się na przysłowiową chwilę, a potem zapomina na jakiś czas, póki znów nie nadejdzie ta specjalna chwila, kiedy to znudziło się nam rozmyślanie nad losami wszechświata i mamy ochotę na coś raczej mało zobowiązującego. Do tego właśnie powstało Iron Snout. Nie oszukujmy się, to tylko port z gry mobilnej. Ale za to jakiej gry!
Obsługuje się ją bardzo prosto - raptem czterema klawiszami. Tytułowy prosiak walczy z hordami atakujących go wilków i tylko od nas zależeć będzie, jak sobie z nimi poradzimy. To własnie kombinacje wymienionych czterech przycisków sprawi, że podskoczymy, opadniemy, a już w szczególności, że zadamy ciosy. Co więcej, gdy pokonamy przeciwnika i będzie on odpowiednio blisko, możliwe będzie zabranie mu broni - i posłużenie się nią przez najbliższe parę ciosów - lub też wyrzucenie jej w pierwszego wilczka, który znajdzie się na jej drodze.
A, jeszcze coś. W obecnym kształcie gra oferuje jeszcze dwa inne tryby rozgrywki. Pierwszy to bardziej mod, a drugi to już całkiem co innego. W trybie "1 HP" nasz pasek życia skrócony zostanie do tylko jednego paska - ot, takie wyzwanie. To "coś innego" oferuje nam możliwość pogrania z kumplem w odbijanie piłki - taką dziwną wersję siatkówki bez siatki, ale za to z przyciskami, w które trzeba celować. No i twórcy cały czas grzebią w kodzie i obiecali usprawnienia w każdym z powyższych. Tak jakby ktoś się zastanawiał.
Brzmi banalnie? Zaręczam, że tak nie jest. To znaczy tak, konstrukcja prosta jak w przypadku cepa, ale cały czas przypominam, że to cep bojowy! Krew się leje, rakiety wybuchają, kończyny lecą na wszystkie strony. Taki właśnie jest Iron Snout. Sama radość :)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz