Tytuł: Tropic Storm
Testowana platforma: Facebook + Firefox
Rok wydania: 2015
Cena: darmowa
Trochę opóźniony, ale oto nowy wpis - tylko dla Was ;)
Od pewnego czasu popularnością cieszą się kolny jednej z tych gier, o których piszą wszyscy i którą każdy chce klonować na swój strój. Jak im to wychodzi to już inna sprawa, ale fakt faktem, że już dwa razy takie klony na łamach tego bloga widzieliście. Pora zatem na coś innego! I tak, znów opisuję grę ;)
Powiedzcie mi, nie doprowadzało Was do szału, że za każdym razem, gdy kogoś atakowaliście, traciliście swoje wojska? Co to ma być, kamikadze? Że jak raz wyjdą z bazy, to już nie wiedzą, jak wrócić? Jest taka wersja z jaskiniowcami - ale żeby żołnierze z przyszłości tego nie potrafili? Jakaś taka słaba ta logika. No ale nie płaczcie dłużej, bo idzie zmiana. Playkot wydał w zeszłym roku grę, w której wszystko jest inne pod tym względem. Ale - jak zwykle mawiam - po kolei.
Zacznijmy od tego, że bazę mamy taką, jaką widać - na wysepce. I archipelag takich i innych wysepek będzie naszym teatrem zmagań. Oficjalnie walczymy ze złym kartelem i jego wodzem De Muerte, ale to nie koniec. Każda z wysepek domyślnie należy do powyższej organizacji przestępczej - albo do któregoś z graczy. Oczywiście tylko my jesteśmy dobrą armią USA, każdy inny występuje w barwach wroga. Różnica polega na tym, że inny jest układ baz - ale to chyba nic odkrywczego. No i surowce (nagroda) będą inne.
Jeśli już jesteśmy przy surowcach. Są cztery - złoto, drewno, stal i ropa. Sęk w tym, że poza kasą możemy postawić u siebie tylko jeden budynek produkcyjny każdego rodzaju. Trochę to nas spowalnia, ale jest cichą sugestią do przeprowadzenia podboju. Zwłaszcza, że wyspy "neutralne" co jakiś czas wracają w ręce kartelu, a to oznacza nowe rzeczy do zgarnięcia. Trzeba tylko ulepszać radar, bo dzięki niemu rozszerzamy swoje pole widzenia. A jeśli któryś z graczy wydaje się nam zbyt obunkrowany - to raz na dzień można go wymienić. Jakie to proste :D
Nasza baza może i z czasem jakoś zacznie wyglądać, ale osią programu są żołnierze. Parę słów o nich. Generalnie mamy do dyspozycji kilka rodzajów piechoty, ale z czasem dostaniemy też czołgi. A żeby nie było za łatwo, dalej w grę trzeba będzie też umiejętnie skorzystać z "czarów" dostępnych z pokładu niszczyciela. Oprócz flary (wskazuje, co atakować), będzie też ostrzał artyleryjski (kilka rodzajów, w tym zamrożenie) i leczenie obszarowe. Zaręczam, że bez tego po prostu się nie uda. Ciekawe jest również, że gdy zmieniamy zespół na barce (z nich zrzucamy wojska na wyspy), wraca do nas kasa, którą wcześniej wydaliśmy. Dobre!
Mimo iż gra ma już swój wiek, nadal jest rozwijana. I mam przez to na uwadze, że choćby dziś całkowicie zmieniono parę grafik i statystyk. Także ktoś nad tym kramem czuwa. Jeśli zmęczyła Was mechanika poprzednich Waszych strategii, spróbujcie tego. Może nie ma tu dynamiki charakterystycznej dla RTSów, ale coś udało się uszczknąć. No i nie będziecie musieli czekać nie wiadomo ile, żeby zaatakować jeszcze raz - względnie zastanawiać się, czy opłaca się wysłać całe Wasze wojsko. Tu wszystko się opłaca - pod warunkiem, że macie czym strzelać. Zagrajcie, będzie warto :)
Ocena:
Odłamkowy ładuj!
W skrócie:
+ Po ataku nie traci się wojsk
+ Przyjemna oprawa
+ Większa swoboda podczas walki
+ Cały czas ulepszana
- Tylko jeden budynek produkcyjny na raz


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz