Tytuł: Avalonia Online
Testowana platforma: Facebook + Firefox
Rok wydania: 2014
Cena: darmowa (+ mikropłatności)
Gry RPG mają swój urok. Wicie, lata się po mapie, nawala potwory, kupuje sprzęt i wędruje w nowe części mapy, aby robić dokładnie to samo przez najbliższe parę miesięcy, a niekiedy nawet lat. I się taki człowiek zastanawia, co tu w ogóle robi. Ano bije poziomy, a cóż by innego? A co jeśliby te magiczne poziomy po prostu wyciąć? Co jeśli by ich nie było? Można mieć swoje zdanie, ale zobaczmy, jak to wyszło w praktyce!
Nie przeciągając napięcia - parę faktów. Avalonia Online (dawniej BBuilder) to taki właśnie okrojony RPG. Biegamy po mapie, bijemy potwory, za co dostajemy kasę i wiecie co dalej. Z tym zaznaczeniem, że liczy się tu tylko i wyłącznie kasa plus sprzęt, który za nią kupujemy. Ten dzieli się na dwie kategorie - rzeczy do wykorzystania w praktyce i przedmioty tylko kosmetyczne, a więc zmieniające nasz wygląd. Możemy więc kupić sobie nowy miecz, strzały do łuku - a nawet parę bomb. Gdzieś to już słyszałem chyba... Osobiście uzbierałem sobie trochę funduszy, pomijając najtańsze bronie - i się opłaciło. Podstawowy mieczyk co prawda wygląda nieźle, ale za silny to on nie jest. Pozostają więc trzy metody na uzbieranie monet na coś lepszego. Jedna to Zebranie się w większą grupę. Rozwiązanie bardzo logiczne, ale mało efektywne. Z wrogów wypada tylko parę groszy, a trzeba się jeszcze podzielić z kumplami. Druga droga to wyjście pacyfistyczne - zbieranie grzybów. Jeśli zobaczycie przelicznik, entuzjazm Wam opadnie na podłogę, gwarantuję. A trzecia? Cóż... Można jeszcze "dołączyć się" do jakiegoś losowego ziomka i trochę mu pomóc... przejść na tamten świat, podczas gdy on będzie bił ogra czy innego szkieleta. Potem tylko dobić rannego i voilà! Kasa nasza. Proste? Proste :)
Co się zaś tyczy przedmiotów kosmetycznych - tu wybór jest ciut większy. Możemy zaopatrzyć się w kapelusz, głowę, zmienić ciuszki - albo w ogóle kupić sobie jakiś inny kostium, np. ogra czy królika wielkanocnego. Wielkim plusem jest to, że w specjalne okresy zmienia się wygląd świata gry. Obecnie mamy zimę i Boże Narodzenie - mamy więc śnieg i nowy sklep w temacie. Twórcy już na ekranie powitalnym chwalą się, że jednym z elementów gry jest meblowanie swojej własnej chatki. Jeśli więc jesteście zadowoleni z nowego miecza, będzie aż nadto okazji, aby kupić sobie coś dla przyjemności. Wiecie, potem można to komuś pokazać. Od tego to jest ;)
Początkowo gra wydawała mi się dość nudna. Jak już wspomniałem - miecz słaby, ludzie silni, grzyby sprzedaje się za bezcen. Ale potem rzecz nabrała rumieńców. Może za szybko się nie wzbogacimy, ale jest po co grać. Możemy zdobywać zamek, atakować statek piratów - a nawet zagłębić się w nowo otwarty labirynt! I to do mnie przemawia. Zwłaszcza ten ostatni obiekt - jakiś taki tradycjonalista jestem w tej materii... Cały czas coś się dzieje, warto więc rozejrzeć się za jakimś towarzystwem, a może nawet klanem. Im dalej w las, tym lepiej.
Pod względem graficznym Avalonia wpisuje się w mój gust. Grafika jest prosta, ale skuteczna. Jeśli można tak powiedzieć... Nie ma jakichś fajerwerków, może poza tymi, które można sobie kupić i wstawić za płot czy na głowę. Z muzyką jest ciut gorzej, zwłaszcza dlatego, że obecna jest tylko na polu bitwy, a w mieście milknie. Wolałem więc ją wyłączyć i puścić coś z innego źródła.
Gdybym miał się do czegoś przyczepić, to powiedziałbym, że może tylko sam świat jest za mały - brakuje mi większej różnorodności. Ale wiecie co? Ludziom to nie przeszkadza. Kiedy bym się nie podłączył, licznik graczy nie schodzi poniżej setki. Nie sprawdzałem co prawda w nietypowych porach, ale pod wieczór zawsze jest tłoczno. Widziałem większe gry, które kulały pod tym względem. A tu proszę, takie małe, niepozorne coś i bije je na głowę.
Jeśli nie macie akurat czegoś lepszego do roboty, warto dać szansę Avalonii Online. To jedna z tych gier, do których można zalogować się na chwilę i nadal cieszyć się z niej tak samo jak ci, którzy spędzą nad nią więcej czasu. Brak systemu poziomów sprowadza każdego gracza na ten sam poziom, a możliwość kupienia sobie czegoś ładnego do noszenia nagradza tych, którzy zdecydują się zainwestować w swoją postać ponad niezbędne minimum. I do tego właśnie zachęcam. To bez dwóch zdań gra, z której można się cieszyć. Przebijecie?
Ocena:
Jeszcze pięć monet mamusiu!
W skrócie:
+ Brak poziomów postaci
+ Dobra zarówno na chwilę jak i na dłużej
+ Sporo rzeczy do wyboru (w tym meble do domu)
+ Wolność stylu gry
+ Twórcy dodają nowe lokacje
- Ciut mały ten świat
- Na początku jest trochę trudno


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz