Tytuł: Battlefront Heores
Testowana platforma: Facebook
Rok wydania: 2014
Cena: darmowa
Ostatnim razem obiecałem, że bliżej przyjrzę się grom pokroju "Clash of Clans". Jak się okazało, produkcja Game Insight nadal odmawia współpracy z moim komputerem - i pewnie już tak zostanie. Tak więc znalzłem sobie coś innego. I wiecie co? Nie żałuję.
Zacznijmy od tego, co chyba wszyscy już wiedzą. Budujemy swoją bazę, zbieramy surowce, powołujemy armię, atakujemy wroga - i tak w kółko, aż do maksymalnych poziomów przewidzianych przez twórców gry. Pytanie brzmi zatem - co różni dzisiejszą grę od innych im podobnych?
Przede wszystkim zaznaczyć trzeba, że inne są realia, w których owa gra się toczy. Nie jest to już fantasy, ale bliższe nam czasy zmieszane trochę ze sci-fi. Podstawowe jednostki nie są już wojownikami walczącymi wręcz, ale zaprawionymi w boju piechurami regularnego wojska w dzisiejszym rozumieniu. Ich bronią jest zatem nic innego jak karabin maszynowy. Nie zabraknie jednak wojsk preferujących zwarcie - drudzy na liście są goście z miotaczami ognia, a dalej będą też złodzieje i broń ostateczna zwykłego typu - mech bojowy. Tu ciekawa sprawa się zrodziła. Jak wspomniałem, w większości gier tego typu zaczyna się od mieczy czy pałek, a tu od razu oddaje się nam broń dystansową. Nie przeszkadza to jednak wielu graczom budować mury na klasyczną modłę, czyli ścisło przy budynkach, co nijak nie przekłada się na wartość defensywną. W FPSach mówi się na to Free Frag - tu są to po prostu darmowe surowce.
Dalej jest już bardziej standardowo. Zamiast magii mamy zrzuty z nieba, a trzy surowce to kryształy, jedzenie i ropa, z czego te pierwsze posłużą do większości operacji, a ropa jako waluta do kupowania jednostek "premium". Ciekawe jest też zbieranie nagród po pokonaniu wroga - każda gwiazdka (z trzech) to jeden przedmiot do kolekcji. Zebranie całej kolekcji daje nam możliwość ulepszenia konkretnego typu budowli - zwiększenie ataku wieżyczek czy pojemności magazynów. Dzięki temu każdy atak staje się jakoś przydatny - nie trzeba ograniczać się do baz opłacalnych pod kątem surowców, jakie zgarniemy. Poza tym za każdy login dostajemy jakiś prezent. Nie jest to tak inwazyjne jak w przypadku VarWars - nagrody bowiem utrzymują się tylko przez jeden dzień, a potem znikają z naszego arsenału. I mówiąc szczerze to mi się bardziej podoba.
Grę wykonano w technologii flash, co jest i plusem, i minusem. Grafika jest ładna, chyba że mówimy o maksymalnym przybliżeniu. No i jednostki naziemne swobodnie przemieszczają się po całej planszy jakby nic tak nigdy nie stało - czy to będzie mur czy baza główna. Każdy model jest tylko spritem i gdzieś tam kończy mu się warstwa, na której się znajduje. Generalnie zaś nie ma na co narzekać. Muzyka klimatem pasuje do tematyki, czego bym się raczej spodziewał.
Czy moja dzisiejsza propozycja warta jest spędzonego nad nią czasu? Jak najbardziej. Zamysł jest co prawda ten sam, podobnie wykonanie, ale mimo wszystko jest tu sporo nowości. Jeśli więc szukacie czegoś oryginalnego w temacie (znów), możecie spokojnie wypróbować Battlefront Heroes. Gdybym nie miał jeszcze tylu gier do przerobienia, sam bym z nią został (znów). Cóż, takie życie blogera ;)
Ocena:
Grać bez rozkazu!
W skrócie:
+ Strzelanie zamiast bicia mieczem (zupełnie inna perspektywa walki)
+ Nieinwazyjne prezenty
+ Sprawdzony standard rozgrywki
+ Bonusy za gwiazdki i ulepszanie bazy
- Może za blisko trzyma się tego standardu
- Typowe minusy flashówki w perspektywie


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz